Seria niefortunnych zdarzeń

Seria niefortunnych zdarzeń

Przychodzę do Was spóźniona, ale były ku temu powody. Do pisania wartościowych przesłań nie mam za bardzo głowy, więc napiszę Wam o serii wielce niefortunnych zdarzeń.

Zaczęło się od konieczności rezygnacji z wystaw w Bośni i Czarnogórze, ze względu na start własnego biznesu. Biznes – dobry, zawiedzenie duchowej siostry – będzie mi się czkać jeszcze przez dekadę. Pogodziłam się z tym, odkręciłam rezerwacje, ale chciałam pchnąć Odrzy championat krajowy trochę dalej, więc…

…nastąpiło zgłoszenie Odrusi na wystawę w Legnickim Polu, wszystko klepnięte, z handlerem włącznie, nic, tylko jechać. Około 2 tygodni przed wystawą zaczęła się fala upałów i to był moment, kiedy Odra stwierdziła, że podszerstek jest jej zbędny. Cały podszestek. Ale ten na tyłku najbardziej. Pojawił się dylemat – wyczesywać, czy nie wyczesywać? Zdecydowałam się jednak na czesanie, bo wychodząc z domu ciągnęły się za mną długie sznury psich kłaków. Zdecydowałam, że na wystawę nie pojedziemy, bo Odra wyglądała jak kulturysta – tyłek jak dwa ping pongi + pełna kryza – a to wyraźnie psuło jej proporcje. Miałam nawet robić sucznicy badania krwi, żeby sprawdzić czy z hormonami wszystko w porządku, ale nie dojechałam, bo…

…w tym czasie okazało się również, że koleżanka z pracy niestety zmuszona jest wziąć dłuższe L4, w efekcie zaczęły się dla mnie pobyty w pracy trwające po 12-13 godzin i nadrabianie zaległości. Kserówki spędzają pół dnia na wybiegu (najlepsza inwestycja życia!), ale potem mają wielką potrzebę bycia kochanymi i zaopiekowanymi. Chcąc te pragnienia wypełnić sypiam mało.

Kulminacja nieszczęśliwości nastąpiła 21. sierpnia, kiedy udało mi sie wreszcie wyszarpać dzień wolny. Ojciec wysłał mnie po sztachety do miasta oddalonego o 60 km. Nie pytajcie jakie to były sztachety, że trzeba było po nie jechać tak daleko. Nie wiem, bo po nie nie dojechałam. Na skrzyżowaniu doszło do zwarcia przewodów, co spowodowało pożar samochodu (mały, pod maską, wszyscy zdrowi), a to z kolei zapewniło mi wizytę dwóch jednostek straży, patrolu policji i dwugodzinną wycieczkę lawetą.

Moi drodzy, assistance przy ubezpieczeniu auta jest ważne i dobre. Sprawna gaśnica jest jeszcze ważnejsza i jeszcze lepsza. Kuny to gryzące kable sukinsyny. Widzimy się we wtorek z porządnym postem. Peace!

P.S. Sprzedam Scenica – trochę auto, trochę grill.

2 thoughts on “Seria niefortunnych zdarzeń

  1. O matko! Nie zazdroszczę tylu niefajnych sytuacji, mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Przesyłam trochę pozytywnej energii!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *